niedziela, 04 marca 2012
36. offtop albo apel
Rodzicom i dzieciom zakochanym w teatrze dedykuję notkę z innego wymiaru. :)
sobota, 11 lutego 2012
35. imię.
Rozmawiam z Olką o tym, jak to było, kiedy jej nie było. Mówię:
"Najpierw miałaś mieć na imię Hanka, potem Olena, ale w końcu została Olga. A jak najbardziej chciałabyś mieć na imię?"
Ola wypaliła bez namysłu:
"Latarka!"
Podobno Krzyś ma taką koleżankę. Po krótkim śledztwie okazało się, że Krzysiowa koleżanka ma na imię... no, jak?
piątek, 23 grudnia 2011
34. wymyślony przyjaciel.
Cień Olki to jej nowa wymyślona koleżanka.
Koleżanka ma na imię Zgniła Kapusta i służy Olce do tego, żeby jej nie lubić i denerwować się, że wszędzie za nią łazi.
O moim dziecku jeszcze kiedyś będzie głośno, zobaczycie. A raczej usłyszycie. :)
czwartek, 03 listopada 2011
33. a ja kocham moją mamę.
Obcięłam włosy na krótko. Olka patrzy na mnie podejrzliwie i mówi:
"Chłopczyku! Wolałam, kiedy wyglądałeś jak moja mamusia".
wtorek, 06 września 2011
32. miłość bratersko-siostrzana.
Umówiłam się z młodymi co do nowego sygnału, którym mają mi dać znać, żebym im poczytała wieczorem. Stare jęki i marudzenie mają zostać zastąpione przez wyczyszczenie zębów i przebranie się w piżamy.
O ile zęby wyszorowali bez zwłoki, o tyle przy zakładaniu piżamy przez Olkę wystąpiło opóźnienie.
Krzyś tak się poskarżył do Olki odzianej w same spodnie: Przez ciebie mama nam nie poczyta! Ty mnie chyba wcale nie kochasz!
PS Nieważny styl rozwiązywania konfliktów - ważne, że je rozwiązują sami między sobą. Nespa? ;)
sobota, 23 lipca 2011
31. tabu.
Obcinam Krzyśkowi paznokcie u nóg, obficie przy tym zrzędząc.
- Synu, masz zaraz iść umyć nogi i założyć skarpety, bo jak latasz na bosaka, to zbierasz stopami cały kurz z podłogi. I teraz masz stopy brudne i lepkie.
Krzyś ze spokojem filozofa:
- Mamo, jest jeszcze jedno słowo, którego prawdopodobnie chciałaś użyć, ale się bałaś [uwielbiam zaawansowaną składnię mojego syna - przyp. red.]. Śmierdzące!
czwartek, 23 czerwca 2011
30. włosy.
Olka pyta, jak długie ma włosy. Przykładam rękę do jej pleców na wysokości łopatek i mówię o, dotąd.
Olka wygina buzię w łuk i płaczliwym głosem wyznaje:
"A ja chciałabym być Michałem Szpakiem".
Jakieś komentarze? Porady? Polećcie środki na porost włosów. A panu Michałowi gratuluję charyzmy. :)
niedziela, 19 czerwca 2011
29. głuchy telefon.
Siedzę w łazience, w wannie pełnej piany i drę się do Ojca Dzieciom, przebywającego w kuchni:
"Kochanieeee! Gdzie jest Skwer Hoovera?"*
Ojciec dzieciom oddziera się:
"Nie wiem i nie chce mi się sprawdzić!"**
Krzyś krzyczy ze swojego pokoju:
"Mamo, jak tata nie chce ci podać ręcznika, to ja mogę!"***
Nikt cię tak nie zrozumie, jak własne dziecko. I jak tu się nie wzruszać.
---
* Oczywiście wiedziałam, gdzie jest Skwer Hoovera, tylko nie wiedziałam, że się tak nazywa.
** Ojciec Dzieciom jednak sprawdził i mi powiedział.
*** Krzyś ręcznik mi podał.
wtorek, 17 maja 2011
28. gdy rodzice nie słuchają dzieci.
Wieczór. Łazienka. Szoruję Krzysiowi zęby, wygłaszając jednocześnie kazanie na temat zachowania w metrze podczas wycieczki, która ma się odbyć następnego dnia.
Ja: "I pamiętaj Krzysiu, żebyś... bla bla bla... i że nie wolno... bla bla bla..."
W drzwiach łazienki staje Olka z cichym "Mamo, przepraszam bardzo..."
Ja: "Ola, nie teraz, bo rozmawiam z Krzysiem. A poza tym synku nie wolno... bla bla bla... bo w tłumie... bla bla bla... i masz słuchać pani... bla bla bla..."
Olka uprzejmie, acz stanowczo wtrąca: "Mamo, przepraszam, ale..."
Puszczam mimo uszu i peroruję dalej: "Uważaj też, żebyś nie... bla bla bla... a jakbyś nie zdążył wysiąść to... bla bla bla. Będziesz o tym pamiętał?"
Olka wykorzystuje przerwę w słowotoku, żeby się w końcu wyrazić:
"Mamo, przepraszam, ale to moja szczoteczka..."
Ups.
wtorek, 10 maja 2011
27. kotobójczyni.
Wypuściłam kota na zewnętrzny parapet i dla żartu przymknęłam okno.
Krzyś (płaczliwie): "Mamo, nie bądź taka... mordliwa dla kota".